Filozofowie robią się mądrzejsi tylko tak długo, jak długo sami nie uważają się za mądrych.
Leszek Kołakowski

18

sie

Rozmowa z... PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ala Pisarska   

 

 

 

 

 

Aleksandra Urszula Stolla Kawaler – dekoratorka, malarka. Od niedawna właścicielka prywatnej galerii – „galerii z marzeń”.

Urodziłaś się w Lubawie. Lata Twojego dzieciństwa i młodości upływały w Ostródzie. Jednak los miał dla Ciebie wiele niespodzianek życiowych i „rzucał Cię” w różne strony kraju, a nawet świata...

- To prawda. Początkowo były to podróże krajoznawcze - „wyprawy młodości”, które pozwalały zaspokajać ciekawość i rozwijać zainteresowania. Ale było ich sporo... Jako uczennica liceum ogólnokształcącego aktywnie uczestniczyłam w życiu kulturalnym szkoły (śpiewałam i recytowałam wiersze na uroczystościach szkolnych, brałam udział w konkursach recytatorskich). Jak większość dziewcząt w tym wieku, marzyłam o szkole teatralnej, ale ostatecznie wylądowałam na WSP z wychowaniem plastycznym, w Bydgoszczy. Tam oprócz nauki i fantastycznych codziennych zajęć z plastyki, wspólnie z grupą podobnych mi przyjaciół, stworzyliśmy teatr. Graliśmy dla swoich kolegów, a także jeździliśmy na festiwale i przeglądy teatrów studenckich. To były piękne czasy... Ale w 1973 roku urodziłam bliźnięta i...koniec z beztroską. Na ponad 30 lat wyemigrowałam do Nowego Sącza, gdzie mąż miał mieszkanie i pracę. Tam odnalazłam swoje miejsce. Pracując jako dekorator mogłam realizować się artystycznie...

Mieszkając w Nowym Sączu nie tylko realizowałaś się twórczo, ale również doskonaliłaś swoje umiejętności.


- Tak, gdyż to miasto jest oazą dla twórców. Tam wiedzą gdzie szukać talentów. W latach 1986-89 uczestniczyłam w zajęciach warsztatowych z rysunku i malarstwa, prowadzonych przez prof. Andrzeja Szarka. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszego nauczyciela. Andrzej, oprócz wielkiego talentu, posiada dwie cechy, które bardzo mi odpowiadały - to skrótowość myślenia i niesamowita dyskrecja w nauczaniu innych. Nie narzucał nikomu ani podejścia do tematu, ani jak stosować techniki. On po prostu czuwał. Ta pozorna swoboda zmuszała mnie do niezwykłej koncentracji.

Twój wysiłek umysłu zaowocował obrazem, który na I Ogólnopolskim Biennale Sztuki Nieprofesjonalnej, Skawina '87 - otrzymał II nagrodę.

- Oczywiście, to obraz zatytułowany „Maski”. On też otworzył mi drogę na plenery i wystawy konkursowe, na których zdobywałam nagrody i wyróżnienia...

Sporo masz ich na swoim koncie. Pozwól, że wymienię kilka: Wojewódzki Konkurs Plastyki członków Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Plastycznych, Nowy Sącz '94 - I miejsce; Wojewódzki Konkurs Plastyki członków TPSP, Nowy Sącz '95 – I miejsce; w 1997 roku– za obraz „Chusta Weroniki” – Grand Prix XVIII Konkursu Klubu Twórców Nieprofesjonalnych przy Sądeckim TPSP. W następnych latach Twoje prace uczestniczyły jeszcze w wielu wystawach konkursowych...


- Tak, ale do tych wszystkich wyróżnień dodam jeszcze jedno - w 1998 roku przyjęto mnie w poczt członków Związku Polskich Artystów Plastyków. Aktywne uczestnictwo w życiu kulturalnym rozbudziło marzenia, szczególnie jedno nie dawało mi spokoju. Marzyłam o własnej galerii, takiej, gdzie będę realizowała nie tylko własne pomysły, ale pomogę doskonalić umiejętności innym. Jednak uznanie i satysfakcja to za mało, by realizować marzenia. Do tego potrzebne są pieniądze...

Postanowiłaś je zdobyć?

- W 2002 roku wyjechałam do USA, gdzie zatrudniłam się jako opiekunka starszych i chorych ludzi. Ciężka praca, z dala od bliskich, niejednokrotnie budziła we mnie rezygnację. Ale marzenia były tak silne, że po chwilach zwątpienia siły wracały.

W swoich zapiskach z czasu pobytu na emigracji, wspominasz momenty wewnętrznego rozdarcia.


„Północ. Jestem roztrzęsiona. Totalna awantura z ciężko chorą kobietą( Alzheimer). Problem polega na tym na tym, że ona cały czas czeka na syna. To wyczekiwanie wypełnia jej wszystkie godziny dnia. O dwudziestej trzeciej, gdy zmordowana próbuję ją zaciągnąć do łóżka, dochodzi do bójki. Gryzie mnie, kopie, opiera się ze wszystkich sił. Nie do wiary ile ich ma! Krzyczy! Najgorzej, że muszę być taka nieustępliwa, stanowcza, twarda – zła... To mnie przeraża. Później płaczę z żalu i bólu. Obiecałam, że do końca wakacji zostanę, ale zaczynam się bać. Staję się bezradna. Boję się jutra, boję się każdego następnego dnia... Dlaczego to wszystko jest takie skomplikowane?”

Kto, lub co pomogło Ci przetrwać najtrudniejsze chwile?

- Lekiem na zwątpienie i bezradność stała się twórczość. Każda wolną chwilę wypełniałam malowaniem.

Wielki świat docenił Twój wysiłek i talent. W czerwcu 2006 roku pokazałaś swój amerykański dorobek artystyczny na wystawie plenerowej w Mount Prospect, w Chicago. Amerykańska prasa polonijna przekazywała obszerną relację z tego wydarzenia. Ale.... po czterech latach pobytu w USA – wróciłaś do kraju, jednak nie do Nowego Sącza, a do Ostródy.

- W USA byłam cztery lata. W tym czasie moja rodzina przeprowadziła się do Ostródy. Moi rodzice tutaj mieszkali cały czas. Mama była oraz bardziej chora, więc potrzebowała opieki.
Na szczęście stać nas było na remont starego, bardzo zniszczonego domu...

A teraz urządzasz w nim galerię?

- A teraz urządzam w nim galerię, do której serdecznie zapraszam wszystkich tych, którzy chcą obejrzeć moje prace, posiedzieć w ich otoczeniu, wypić kawę, czy herbatę., odpocząć po stresującym dniu...

W otoczeniu Twoich obrazów można się wyciszyć. Przedstawiają portrety kobiet, dziewczynek oraz kwiaty i pejzaże. Są malowane szerokimi płaszczyznami, co zbliża je niekiedy do abstrakcji, lecz abstrakcją nie są?

- Nie są, bo każdy coś przedstawia, o czymś mówi..

Są pełne ciepła i romantyczności, a to wszystko sprzyja odpoczynkowi. U Ciebie odpocząć można nie tylko w galerii, ale i w ogrodzie, z którym związane jest następne Twoje marzenie.


- W ogrodzie jest tyle miejsca...Ciągle widzę oczami wyobraźni piękną pracownię, do której przyszedłby każdy, kto chciałby malować, rysować, tworzyć rożne dekoracje, może nawet zająć się ceramiką artystyczną? Na razie to marzenia, ale mocno wierzę, że jest to możliwe do zrealizowania.

Ja też wierzę, bo z taką determinacją jaką masz Ty, Olu, wszystko jest możliwe.

Zapraszamy do „Galerii z marzeń”, która znajduje się w Ostródzie, na Osiedlu Plebiscytowym - ulica Kochanowskiego 18. Kontakt telefoniczny – 662929148.



Rozmowę przeprowadziła Ala Pisarska
Ostróda, 12.08.2008
Komentarze
Dodaj nowy
+/-
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.
Anetchen  - Zycze tego...   |89.13.252.xxx |2008-08-19 00:12:10
Z calego serca zycze Pani Oli, zeby zrealizowala swoje marzenia do
konca.
Pozdrawiam serdecznie.
Ana   |80.51.57.xxx |2008-08-22 10:36:03
Pani Oli życzę by spełniły się wszystkie marzenia .Alu i Tobie życzę
aby każdy dzień był wypełniony szczęściem Ana Pozdrawiam ...
Fasolka  - Oleńko, wita cię bratnia dusza   |83.5.135.xxx |2008-08-23 10:24:17
Oleńko, trafiłam do Twojej cudownej galerii za pośrednictwem Ali wiesz, tej
super duszyczki z Ostródy. Oleńko, jesteś SUPER DZIOUCHA, I TAK TRZYMAJ
KOCHANA. Z tego co widzę to Twoja Galeria jest CUDNAAAAAAA. Oleńka,
harowałaś w USA. No tożeś wzięła od życia w pupę.
Kochana, dobrze że
widzisz wokół piękno. I TAK TRZYMAJ KOCHANA, dostrzegaj dalej to piękno.
Zresztą piękna w środku osoba piękno zawsze dostrzeże. Oleńko, będę
bardzo zaszczycona jeżeli pozwolisz mi być z tobą w kontakcie.
dorota-ze@go2.pl
Ela Wojtowicz  - Odnalazłam Cię   |94.254.223.xxx |2009-07-02 11:45:13
Oleńko,duuuużo sukcesów i tylko słonecznych dni.Cieszę się,że Tobie się
udało.Pozdrawiam i całuję Twoja współlokatorka z Bydgoszczy Ela Wojtowicz
Anonimowy  - Olus - jestem z Toba!   |75.57.178.xxx |2009-08-15 17:22:01
Kochanie ! Trzymam kciuki za Ciebie! Ciesze sie, ze Ciebie znalazlam.
Anonimowy  - Witaj!   |83.9.40.xxx |2009-08-30 05:32:23
Proszę podaj swojego maila. Ola
Anonimowy  - Do Eli Wójtowicz   |83.9.40.xxx |2009-08-30 05:37:44
Elu! Mam swoja stronę - www.galeriayoyo.pl. Tam znajdziesz moje dane. Proszę
napisz i podaj swoje namiary. Pozdrawiam, Ola.
marylka1   |76.204.252.xxx |2010-09-10 17:13:02
Olus, moja Olus!!! Pozdrawiam Cie i tak trzymaj. Maryla.

3.25 Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

Poprawiony: poniedziałek, 18 sierpnia 2008 20:42