Najlepszym sposobem czytania Agnieszki Osieckiej jest poddanie się drzemiącym w tych tomach melodiom, nastrojom i rytmom. Anna Nasiłowska |
27 maj |
|
Marią Jolantą Owczarek-Dijkstra, autorką bajki dla dzieci pt. „Opowieści krasnala Marcela”- Pani Mario, od kilku miesięcy najmłodsi mieszkańcy naszego miasta mogą zachwycać się opowieściami sympatycznego krasnala – Marcela. Miała Pani wiele autorskich spotkań w szkołach, bibliotekach. Chciałabym przybliżyć Pani sylwetkę internautom odwiedzającym Ostródzki Serwis Kulturalny, proszę opowiedzieć coś o sobie i o tym, co łączy Panią z Ostródą?- Urodziłam się w 1944 roku w Pruszkowie pod Warszawą, krótko przed powstaniem warszawskim, a więc należę do pokolenia „dzieci wojny”. W 1945 roku rodzice wraz ze mną i starszym o dwa lata bratem, przyjechali do Ostródy, w ramach zasiedlania Ziem Odzyskanych. Jechali w nieznane. Młodzi, z dwójką malutkich dzieci, po strasznej wojnie, musieli szukać swego miejsca na ziemi i znaleźli je tu, w otoczonej jeziorami i lasami – Ostródzie. Zauroczeni pięknem tej krainy nie chcieli już nigdzie wyjeżdżać, i chociaż życie nie skąpiło im trudności, to tutaj czuli się najlepiej, bo u siebie. Rodzice przekazali nam (mnie i mojemu bratu) miłość do tego miejsca. Tu chodziłam do szkoły „jedenastolatki”, tu robiłam maturę i tu było dorosłe życie – studia, praca, małżeństwo, macierzyństwo. Los wcześnie zabrał mi oboje rodziców, ale właściwie to im wszystko zawdzięczam i często odwołuję się do ich mądrości. - Mieszkała Pani ponad 16 lat w Holandii? - Tak, w 1990 roku wyszłam za mąż, za Holendra. Po śmierci męża, w 2005 roku, zdecydowałam się powrócić do kraju. Oczywiście do mojej ukochanej Ostródy. - Czy tak długi pobyt poza krajem nie osłabił Pani więzi z rodzinnymi stronami? Dlaczego Pani wróciła? - Pobyt w Holandii nie osłabił moich więzi z Ojczyzną, wręcz przeciwnie – wzmocnił je. Oboje z mężem spędzaliśmy w Ostródzie wszystkie Boże Narodzenia i Wielkanoce, a często i letnie urlopy. Spotykaliśmy się z przyjaciółmi i z rodziną. Zwłaszcza moje wnuki ciągnęły mnie, jak magnes, więc wróciłam. - Skąd się wzięła u Pani myśl o pisaniu? - Moje pisanie zrodziło się w Holandii, z tęsknoty za krajem, za rodziną, przyjaciółmi, za znanymi miejscami i wydeptanymi w młodości ścieżkami... -Czy pamięta Pani swój pierwszy utwór? - Tak, to był wiersz „Jesienna nostalgia”. Tu muszę dodać, że mieszkałam w Holandii blisko Morza Północnego i bardzo źle znosiłam długotrwałe jesienne sztormy. Dla miejscowej ludności były coroczną normalnością, a we mnie potęgowały tęsknotę za spokojną mazurską przyrodą. - Rozmawiamy 26 maja – w Dniu Matki. Przypadek sprawił, że w moje ręce trafił Pani wiersz „Hymn na cześć mojej mamy”, który w 2002 roku ukazał się w lokalnej prasie właśnie z okazji święta matki. W tym czasie przebywała Pani poza krajem, dlaczego właśnie ten wiersz opublikowano? - Nie był to mój pierwszy tekst jaki zamieściła lokalna prasa. Jak już wcześniej wspominałam, iż w czasie moich pobytów w Ostródzie spotykałam się z przyjaciółmi, którzy zachęcali mnie do publikowania. Moi przyjaciele znali moją mamę i często ją serdecznie wspominali a ja pisząc „Hymn...” chciałam wszystkim powiedzieć jaka była i jak bardzo wiele jej zawdzięczam. - Który z napisanych przez Panią utworów jest Pani najbliższy? - Myślę, że właśnie „Hymn na cześć mojej mamy” - Od marca tego roku promuje Pani pięknie wydaną bajkę - „Opowieści krasnala Marcela”. Co było inspiracją do napisania tych opowieści? - Zainspirowały mnie moje wnuki – Magda i Radek oraz tęsknota za nimi. - To „Opowieści krasnala Marcela” powstały w Holandii? - Tak, w smutnych okolicznościach. Parę lat temu mieliśmy z mężem jechać na święta Bożego Narodzenia do Ostródy, lecz wyjazd nie doszedł do skutku. Mąż trafił do szpitala i przeszedł poważną operację. Z dala od kraju, myślałam o swoich wnukach, tęskniłam za nimi i za polską atmosferą świąt. Kupując karty świąteczne, na jednej z nich ujrzałam krasnala, który od razu zdobył moje serce – to był Marcel, krasnal do opowieści. Dalej poszło już gładko. - Jakie są Pani plany na przyszłość, czy uchyli Pani rąbka tajemnicy? Czy powstaną jeszcze inne opowieści Marcela? - Chciałabym nadal pisać dla dzieci, będą to prawdopodobnie dalsze przygody i opowieści krasnala Marcela. Mam również trochę wierszy dla dorosłych, może zbierze się tego tomik? - Czy wierzy Pani, że złota rybka spełnia życzenia? - Jeśli się wierzy w istnienie krasnala, to wierzy się również w złotą rybkę... - A jakie byłyby Pani życzenia do złotej rybki? - Moje życzenia są skromne: a) żeby ludzie byli zdrowi i cieszyli się życiem; b) żeby dzieci miały wiele powodów do śmiechu; c) oby mnie nigdy nie opuścił optymizm. - Dziękuję za rozmowę. Będziemy z niecierpliwością oczekiwali na Pani nowe dzieła. Wszystkich, którzy kochają krasnale, zapraszam do ostródzkich księgarń, tam bowiem można kupić książkę Pani Marii Jolanty Owczarek-Dijkstra pt. „Opowieści krasnala Marcela”.
Powered by !JoomlaComment 3.25
3.25 Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved." |
||||||||||||||
| Poprawiony: środa, 11 czerwca 2008 07:50 | ||||||||||||||




Marią Jolantą Owczarek-Dijkstra, autorką bajki dla dzieci pt. „Opowieści krasnala Marcela”- Pani Mario, od kilku miesięcy najmłodsi mieszkańcy naszego miasta mogą zachwycać się opowieściami sympatycznego krasnala – Marcela. Miała Pani wiele autorskich spotkań w szkołach, bibliotekach. Chciałabym przybliżyć Pani sylwetkę internautom odwiedzającym Ostródzki Serwis Kulturalny, proszę opowiedzieć coś o sobie i o tym, co łączy Panią z Ostródą?