Filozofowie robią się mądrzejsi tylko tak długo, jak długo sami nie uważają się za mądrych. Leszek Kołakowski |
18 gru |
|
Na choince zielonej, żywicą pachnącej Wesolutkie aniołki dyndają na bombce Wydmuszkowe łabędzie i rajskie jabłuszkaI z piernika różowo lukrowane serduszka Długi łańcuch zlepiany z kolorowych papierków kilkanaście błyszczących, „choinkowych” cukierków I żłobek z wycinanek, tak często sklejany,Że mu się już zapadły tekturowe ściany To wszystko dziś widziałam w sklepie, na wystawie Czas cofnął się w tym miejscu o pół wieku prawie Ktoś te „cuda” przechował, bardzo się natrudził,I na skromnej wystawie wspomnienia obudził
Do dziś pamiętam zapach pierwszych pomarańczy Radość z łyżew i lalki, co mruga i tańczy Pogodny uśmiech Mamy, Taty zadumanie,Gdy na skrzypcach uświetniał nam kolędowanie Przeglądam album stary, w nim pożółkłe zdjęcia Są wymownym świadectwem rodzinnego szczęścia I choć skromnie na stole, pod choinką mało,Dla nas, dzieci to święto magii wymiar miało To było dosyć dawno, jakby mi się śniło Bo przecież w naszym życiu tyle się zmieniło W gorączkowym nastroju zakupów świątecznychDziś dajemy się ponieść wszechwładnej komercji Jest w tym jakiś optymizm, ludzie odprężeni Wierzą, że nic na gorsze ich życia nie zmieni Z pięknych wystaw sklepowych biją świateł blaski,I tylko tak jak dawniej czekam pierwszej gwiazdki.
Ostróda, 5 grudnia 2009r
Powered by !JoomlaComment 3.25
3.25 Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved." |




