Home Twórczość literacka Proza Tadeusz Peter - Legenda o żołnierzu
Reklama
Wycięty las szumi już tylko w nas.
Jerzy Lec

08

lip

Tadeusz Peter - Legenda o żołnierzu PDF Drukuj Email
Wpisany przez red@ktor   
W mazurskiej krainie w odległym czasie od wielu wieków przez tę ziemię przetaczały się wojska różnych krajów. Od Zakonu Krzyżackiego poczynając, a na drugiej wojnie światowej kończąc. Dziś chcę wam, moi drodzy, opowiedzieć jak to żołnierz Napoleona Bonaparte zakochał się w dziewczynie wiejskiej podczas biwaku, który miał miejsce na terenie Mazur w początkach XIX wieku, kiedy armia napoleońska biwakowała na tych ziemiach. Otóż w Tymawie nad pięknym jeziorem Tymawa niedaleko Grunwaldu, gdzie w przeszłości historycznej rozegrała się jedna z największych bitew średniowiecznej Europy, na biwaku rozlokowany został duży oddział dla ochrony rezydującego w pałacu marszałka wojsk napoleońskich. Tu w Tymawie były doskonałe warunki dla ulokowania sztabu z Marszałkiem, bowiem w majątku był piękny pałac. Zadaniem marszałka było przygotowanie planu natarcia na Olsztyn i skierowania armii napoleońskiej w walkach na dalszy podbój Prus Wschodnich. Jeden z żołnierzy bardzo upodobał sobie jedną ze służących majątku, a mieszkankę wsi Tymawa. Była to bardzo piękna dziewczyna, która patrzyła na zaloty Francuza z niechęcią. Ale jak mówią doświadczone swatki, czas robi swoje, a nieustępliwość oraz daleko idąca kultura ze strony żołnierza stopniowo powodowała topnienie lodów.

Dziewczyna po jakimś czasie dała się przekonać, że spotkanie z Francuzem nic jej nie grozi. On natomiast był człowiekiem dobrze wychowanym i starał się by swojej wybranki niczym nie zrazić. Po jakimiś czasie dała się przekonać i spotkała się z Francuzem. Trzeba dodać, że był on bardzo przystojnym mężczyzną i Mazurce bardzo się podobał. Pierwotne ich spotkania przerodziły się w wielką miłość i kiedy przyszedł czas wymarszu wojsk napoleońskich dziewczyna bardzo rozpaczała. Francuz nie mogąc znieść płaczu swojej ukochanej postanowił opuścić oddział napoleoński. Ale jak wiadomo tego typu postępowanie było zwykłą dezercją, którą karano śmiercią. Dziewczyna postanowiła pomoc swojemu ukochanemu i zabrała go pewnego dnia do lasu, gdzie była stara kryjówka jeszcze z czasów wojen szwedzkich. Był to dobrze urządzony wykop, gdzie mogło ukrywać się kilka osób. Tu wcześniej nagromadziła odpowiednią ilość żywności, by w okresie odejścia wojsk napoleońskich nie zdradzić miejsca pobytu swojego ukochanego. Przed wymarszem wojsk poszukiwano uciekiniera, ale bez skutku, a czas naglił, gdyż kolejne fazy działań wojennych były ściśle zaplanowane i armia Napoleona nie mogła czekać na jednego żołnierza, który zdezerterował. Żołnierz jeszcze przez pewien okres czasu przybywał w ukryciu, ale dziewczyna go odwiedzała. Po jakimś czasie, gdy wojsko Napoleona poszło na Moskwę on powrócił do Tymawy z ukrycia i został mężem mazurskiej dziewczyny. Wieś bardzo polubiła męża Joasi i w niedalekiej przyszłości urządzili się w gospodarstwie rodziców, którzy byli starzy i chętnie oddali we władanie żeńcowi swoje gospodarstwo. On zaczął w gospodarstwie wprowadzać zachodnie porządki, którym pilnie i z uwagą przyglądała się nie tylko cala wieś, ale także dziedzic miejscowego majątku. On to po pewnym okresie czasu postanowił powierzyć prowadzenie swojego majątku, jako zarządcy Filipowi, który zapisał się w dziejach wsi i majątku wspaniałym dorobkiem w pomnażaniu majątku dziedzica, ale i własnym, oraz dzięki swojej wiedzy, którą chętnie przekazywał sąsiadom stając się swego rodzaju wyrocznią w sprawie upraw i prowadzenia gospodarki. Kiedy po wojnach napoleońskich powróciły Prusy Wschodnie, Filip został wybrany do parlamentu pruskiego. Jego wiedzę i doświadczenie wykorzystano w rozwoju Prus Wschodnich, a być może miało to wpływ na przyszłe losy wojny prusko-francuskiej w końcu XIX wieku.
Z tej dziwnej opowieści wypływa morał: jeżeli jesteś dobrym człowiekiem, to niezależnie od miejsca, w którym się znalazłeś możesz być przez nowe środowisko zaakceptowany i stać się członkiem danej społeczności.

Powyższa legenda jest autorstwa Tadeusza Petera - miłośnika kultury lokalnej, badacza dziejów regionu, pisarza i historyka. Za jakiś czas zaprezentujemy recenzje kilku książek z jego obszernej bibliografii.
Komentarze
Dodaj nowy
+/-
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.
open22  - Dziękuje.   |78.30.95.xxx |2009-05-04 12:39:52
Chciałem panu serdecznie podziękować.Strasznie przyjemnie czyta się coś
takiego,szczególnie jak pochodzi się z tej miejscowości. Mimo swoich
rozmiarów i małym znaczeniu społecznym "Tymawa" zawsze pozostanie
istotnym punktem życia histori! Jeszcze raz dziękuje i pozdrawiam.
Tadeusz Peter  - Mazury, to cud natury   |88.156.59.xxx |2011-03-24 20:33:01
Dziękuje za ocenę mojego krotkiego opowiadania. Jestem pod wrażeniem. Kocham
Mazury. Tu poświęcilem cale swoje dorosle życie dla wychowania, gdyż jako
nauczyciel zostalem do ostrody skierowany nakazem pracy nr 6 i nie było
"zmiłuj sie Panie Boże". Dziś jestem wdzięczny, że tak się stało,
ale wowczas w zrujnowanym wojna mieście mialem wiele wątpliwości. Z czasem
pokochalem to miasto i powiat, tym bardziej, że mialem okazję do gruntownego
go poznania z autopsji, bowiem wspólnie ze znakomitym Inspektorem szkolnym,
Warmiakiem Janem Leśniewskim tworzyliśmy w powiecie nowe szkoły, których
stale przybywało. Dzis wiele z nich juz nie istnieje, bowiem zmieniły sie
warunki i reformy kolejne w oświacie dokonały wielu zmian organizacyjnych. ja
sam przeszedlem dlugo drogę nauczycielską prawie przez 40 lat pracy, ale
szkolę od dzieciństwa kochalem, bowiem w szkole sie urodzilem i z nia sie
zwiazal...

3.25 Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

Poprawiony: wtorek, 08 lipca 2008 11:03