Wycięty las szumi już tylko w nas. Jerzy Lec |
08 lip |
|
Dziewczyna po jakimś czasie dała się przekonać, że spotkanie z Francuzem nic jej nie grozi. On natomiast był człowiekiem dobrze wychowanym i starał się by swojej wybranki niczym nie zrazić. Po jakimiś czasie dała się przekonać i spotkała się z Francuzem. Trzeba dodać, że był on bardzo przystojnym mężczyzną i Mazurce bardzo się podobał. Pierwotne ich spotkania przerodziły się w wielką miłość i kiedy przyszedł czas wymarszu wojsk napoleońskich dziewczyna bardzo rozpaczała. Francuz nie mogąc znieść płaczu swojej ukochanej postanowił opuścić oddział napoleoński. Ale jak wiadomo tego typu postępowanie było zwykłą dezercją, którą karano śmiercią. Dziewczyna postanowiła pomoc swojemu ukochanemu i zabrała go pewnego dnia do lasu, gdzie była stara kryjówka jeszcze z czasów wojen szwedzkich. Był to dobrze urządzony wykop, gdzie mogło ukrywać się kilka osób. Tu wcześniej nagromadziła odpowiednią ilość żywności, by w okresie odejścia wojsk napoleońskich nie zdradzić miejsca pobytu swojego ukochanego. Przed wymarszem wojsk poszukiwano uciekiniera, ale bez skutku, a czas naglił, gdyż kolejne fazy działań wojennych były ściśle zaplanowane i armia Napoleona nie mogła czekać na jednego żołnierza, który zdezerterował. Żołnierz jeszcze przez pewien okres czasu przybywał w ukryciu, ale dziewczyna go odwiedzała. Po jakimś czasie, gdy wojsko Napoleona poszło na Moskwę on powrócił do Tymawy z ukrycia i został mężem mazurskiej dziewczyny. Wieś bardzo polubiła męża Joasi i w niedalekiej przyszłości urządzili się w gospodarstwie rodziców, którzy byli starzy i chętnie oddali we władanie żeńcowi swoje gospodarstwo. On zaczął w gospodarstwie wprowadzać zachodnie porządki, którym pilnie i z uwagą przyglądała się nie tylko cala wieś, ale także dziedzic miejscowego majątku. On to po pewnym okresie czasu postanowił powierzyć prowadzenie swojego majątku, jako zarządcy Filipowi, który zapisał się w dziejach wsi i majątku wspaniałym dorobkiem w pomnażaniu majątku dziedzica, ale i własnym, oraz dzięki swojej wiedzy, którą chętnie przekazywał sąsiadom stając się swego rodzaju wyrocznią w sprawie upraw i prowadzenia gospodarki. Kiedy po wojnach napoleońskich powróciły Prusy Wschodnie, Filip został wybrany do parlamentu pruskiego. Jego wiedzę i doświadczenie wykorzystano w rozwoju Prus Wschodnich, a być może miało to wpływ na przyszłe losy wojny prusko-francuskiej w końcu XIX wieku. Z tej dziwnej opowieści wypływa morał: jeżeli jesteś dobrym człowiekiem, to niezależnie od miejsca, w którym się znalazłeś możesz być przez nowe środowisko zaakceptowany i stać się członkiem danej społeczności. Powyższa legenda jest autorstwa Tadeusza Petera - miłośnika kultury lokalnej, badacza dziejów regionu, pisarza i historyka. Za jakiś czas zaprezentujemy recenzje kilku książek z jego obszernej bibliografii.
Powered by !JoomlaComment 3.25
3.25 Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved." |
|||||||||||||||||||||||
| Poprawiony: wtorek, 08 lipca 2008 11:03 | |||||||||||||||||||||||



