Wycięty las szumi już tylko w nas. Jerzy Lec |
25 sie |
|
Rola Jana Bażyńskiego w zespoleniu Prus z Polską W dniu 9 listopada w 2009 roku mija 550 rocznica śmierci Jana Bażyńskiego, pierwszego gubernatora Prus Królewskich, szlachcica z Leszcza koło Ostródy, jednego z najznakomitszych mężów stanu Korony Polskiej. Jan Bażyński urodził się około 1390 r. W Leszczu. Był dzieckiem z drugiego małżeństwa, sędziego ziemskiego Piotra Bażyńskiego. Nazwisko Bażyński wywodzi się od nazwy pruskiej osady „Baysen”, położonej w okolicach Elbląga ( dziś wieś Bażyny). Jan od wczesnego dzieciństwa okazywał zainteresowania polityczne [aby czytać dalej kliknij przycisk więcej lub tytuł artykułu] Piotr Bażyński oddał syna na nauki do Malborka, gdzie zapoznał się on dogłębnie z organizacją i polityką prowadzoną przez Zakon Krzyżacki. Tu poznał także sztukę walki. Był bardzo pojętnym uczniem i stał się szybko szanowanym dostojnikiem na dworze wielkiego mistrza Zakonu, gdzie piastował różne godności, dość często wysyłano go w różne poselstwa zagraniczne. W 1419 r. wyjechał do Portugalii, gdzie przebywał dwa lata. W okresie pobytu tam uczestniczył w walkach prowadzonych przez Portugalię z Maurami. W czasie walk z Maurami zasłynął jako dzielny wojownik i został pasowany na rycerza. Po powrocie do Malborka wyraźniej dostrzegał różne machinacje prowadzone przez Zakonu, w tym również dotyczące jego osoby i to go coraz bardziej oddalało od Krzyżaków. Znał wielu szlachciców osiadłych na terenach Ziemi Chełmińskiej i Ziemi Dobrzyńskiej (m. in. braci Kitnowskich i Mikołaja Ryńskiego założycieli Towarzystwa Jaszczurczego) oraz z okolic Ostródy ( m. in. szlachcica Guntera z Dylewa zięcia Mikołaja Ryńskiego, który był ostatnim przywódcą Towarzystwa Jaszczurczego), którzy należeli do Towarzystwa Jaszczurczego i z nimi się przyjaźnił. Kiedy w Kwidzynie w 1440 roku powstał Związek Pruski on podobnie jak 13 rycerzy i szlachty ostródzkiej przystąpił do Związku i został w nim powołany na przywódcę po Cegenbergu. Zakon Krzyżacki nigdy nie uznał powstałego Związku Pruskiego. Jan przewodniczył tajnej radzie Związku i nie mogąc znieść licznych podłości Krzyżaków coraz bardzie się od nich oddalał. W dniu 4 lutego 1454 roku wypowiedział posłuszeństwo Zakonowi Krzyżackiemu. W Prusach wybuchło powstanie, które w szybkim tempie opanowywało kolejne zamki krzyżackie i rozszerzyło się na całe państwo zakonne. W dniu 20 lutego 1454 roku poselstwo Związku Pruskiego na czele z Janem Bażyńskim przybyło do Krakowa. W czasie przybycia delegacji związku na zamku trwały uroczystości weselne króla Kazimierza Jagiellończyka. Delegacja przybyła na Wawel musiała poczekać. Król przyjął delegację w pełnym składzie na posiedzeniu rady. W imieniu stanów pruskich głos zabrał Jan Bażyński i przedstawił całą niedolę stanów pruskich znajdujących się pod panowaniem Zakonu i prosił króla by przyjął pod skrzydła Korony cały zniewolony lud, by ziemie i mieszkańców wcielił do Królestwa Polskiego. Król wydał dwa akty dotyczące inkorporacji Prus do Polski. W dniu 9 marca 1454 r. Król Kazimierz Jagiellończyk powołał Jana Bażyńskiego na pierwszego gubernatora Prus Królewskich, a Zakonowi wypowiedział wojnę, która trwała 13 lat ( pokój toruński zawarto w 1466 r.). Po objęciu urzędu gubernatora Prus Królewskich, Jan Bażyński początkowo urzędował w Elblągu, a po zdobyciu przez jego brata Ścibora Malborka przeniósł siedzibę gubernatora na zamek malborski. Jan Bażyński zmarł w Malborku w dniu 9 listopada 1459 roku. Po jego śmierci król mianował na to stanowisko brata Jana Ścibora. Zasługi rodu Bażyńskich dla korony polskiej Rodowód rodziny Bażyńskich został umieszczony na grobowym proporcu Ludwika, ostatniego z tego domu, w farze gdańskiej, w którym Niesiecki wspomina, ale nie jest to dokładne przedstawienie rodu, podobnie jak także to opisanie, o którym wspomina Wojciech Kętrzyński. Natomiast zachowane stare dokumenty świadczą o tym, że już w XIV wieku spotykany jest Sander de, Baysen, który był domownikiem warmińskiego biskupa, Hermana. On to był świadkiem nadania przywileju z 1345 roku, a także świadka Kaspra z 1376 roku, który był przy ustanawianiu dóbr i ich granic Nakierster. Biskup warmiński Henryk I nadał wieś Bażyny ( Baysen) rodzinie Bażyńskich, w sąsiedztwie miasta Elbląga. Wiadomo, że drugim biskupem warmińskim został Henryk Fleming, którego przodkowie władali również wsią Bażyny. Piotr Bażyński po śmierci pierwszej żony, z którą posiadał trójkę dzieci ( Elżbietę, Albrechta i Henryka) ożenił się powtórnie, ale tym razem ze szlachcianką z Jani, pochodzącą z Ziemi Dobrzyńskiej i tym samym wżenił się w dobra w Leszczu. Piotr Bażyński został ławnikiem pokoju w Dąbrównie. Dąbrówno posiadało prawa miejskie, które nadano miastu już w 1326 roku. Miastem władał w owych latach wójt Zakonu Krzyżackiego. Stanowisko ławnika sądu Piotr Bażyński objął w dniu 13 kwietnia 1388 roku. Do ławy miejskiej wybierano w dawnych wiekach najzamożniejszych obywateli ziemskich. O tym, że Piotr Bażyński był znanym wielmożą niech świadczy następujący fakt. Otóż nie Piotr odwiedzał w Malborku wielkiego mistrza Zakonu Krzyżackiego Urliha von Jungingena, a ten odwiedzał dom Piotra w Leszczu, czyli Piotr posiadał znaczącą pozycje w państwie zakonnym. O utrzymywanie dobrych stosunków z Piotrem Bażyńskim zabiegało wielu znakomitych rycerzy Zakonu Krzyżackiego Konrad von Jungingen, z którym Piotr dokonał zamiany dóbr w 1397 roku ( 1201 ha). Za to otrzymał Piotr wyrównanie w dobrach położonych we wsi Ostrowite i Kalborno. Piotr Bażyński budując zamek w Leszczu koło Dąbrówna skorzystał z pożyczki. Na budowę zamku w Leszczu Piotr Bażyński otrzymał pożyczkę od Zakonu Krzyżackiego. Ponadto Zakon był mu winien sporo pieniędzy za udział jego w licznych wyprawach wojennych m. in. na wojny z Tatarami i innych. Z wojennych wypraw i posłowania wracał do Leszcza i w 1400 roku otrzymał odprawę pieniężną za udział w wojnach i za posłowanie w imieniu Zakonu Krzyżackiego. W dniu 28 lica 1401 roku Piotr udaje się na wyprawę na Litwę, gdzie wybucha powstanie, które trzeba było stłumić. Natomiast w 1399 roku Piotr Bażyński przebywał w Rzymie, a w 1402 roku otrzymuje od Zakonu 100 grzywien pożyczki, być może na dokończenie budowy zamku. Na temat losów dzieci pochodzących z pierwszego małżeństwa brakuje wszelkich wiadomości. Być może synowie Albrecht i Henryk polegli w czasie wojen z Tatarami, w których razem z ojcem uczestniczyli. Na ich temat nic bliższego nie wiadomo i o córce Elżbiecie też nie wiemy, jakie były jej dalsze losy? (O rodzinie Bażyńskich pisze prof. dr hab. Tadeusz Oracki w Słowniku Biograficznym Warmii, Mazur i Powiela). Jaki herb posiadał ród Bażyńskich? Bażyńscy vel Bażańscy vel von Baisen posługiwali się herbem. W złotym polu siedzi wiewiórka czerwona. Natomiast tarcza, na której znajduje się herb jest zwieńczona głową koronowaną, a jest to szczyt hełmu, a na nim znajduje się rysunek postaci: pół Murzyna z białą chorągiewką, na której znajduje się podobizna wiewiórki. Jak podaje Wojciech Kętrzyński, wieś Bażyny jest związana z nadaniem księcia Albrechta, któremu brat Henryk, biskup warmiński, nadał w końcu XIV wieku 110 włók ziemi we wsi Bażyny koło Elbląga i tam najprawdopodobniej doszło do powstania i ukształtowania się herbu rodu? Jak doszło do nadań ziemi nad rzeka Wkrą w okolicach Dąbrówna dla Piotra Bażyńskiego? Jak pisze dr Franciszka Maciejewska, która dotarła do ksiąg sądowych ( była nauczycielka CKU w Ostródzie) nadaniem było objętych 1440 włók ziemi w rejonie nad rzeką Wkrą w okolicy miasta Dąbrówna. List nadający ziemie jest treści następującej: „Fryderyk z Wildenbergu, mistrz ziemski pruski, nadaje panu Piotrowi z Leszcza /Heselecht/, Heimanowi z Bażyn i Konradowi jego bratu 1. W uznaniu jego zasług i ich rodziców 1440 włók ziemi sasińskiej na prawie chełmińskim. Włóki te leżą nad rzeką Wkrą w kierunku ku Januszewskiemu jezioru i Szkotówce 2 mile wzdłuż i dwa mile wszerz. Granica pierwsza zaczyna się od miejsca nad Wkrą, która leży 60 sznurów poniżej ujścia strumyka Sienica i prowadzi wzdłuż Wkry aż do wyjścia jej z jeziora Pancerzyn, a stamtąd do znacznego miejsca pomiędzy jeziorami Dąbrowym i Dąbrowskim, tak, że Dąbrówko wśród darowanego terytorium zostaje, a stamtąd aż do miejsca, gdzie rzeczka Saminiec wpływa do jeziora Dąbrówno. Jeżeli długość granicy nie wyniesie dwóch mil, Zakon Krzyżacki wynagrodzi ubytek w innym miejscu. Jeziora Pancerz i Dąbrówno nie mają należeć do Piotra Bażyńskiego i jego przyjaciół.. Natomiast wszystkie inne jeziora i wody w podanych granicach są ich własnością, w których wolno im łowić bobry na własny użytek, z wyjątkiem jednak rzek Wkra i Saminiec. Jeżeli jednak będą oni lokować wsie na prawie pruskim, mają je przy tym prawie zostawić i według niego sądzić, tak jak to czyni Zakon krzyżacki ze swoimi Prusakami. Piotr Heineman i Konrad zobowiązani zostają do 6 służb w pełnej zbroi na opancerzonych koniach, licząc jedną służbę konną z każdych 80 włók ziemi, czyli 6 od 4000 włók. Ponadto od każdych posiadanych 40 włók ziemi ponad te liczbę muszą oni czynić jedną służbę w lekkiej zbroi. Tak oto wszystkie te służby muszą przygotować na własny koszt oraz bez wynagradzania za powstałe szkody wynikłe z nieprzyjaciół Zakonu krzyżackiego w granicach ziem saskich i pomezańskich. Natomiast na wypadek powstania buntu, lub gdyby Zakonowi zagrażał nieprzyjaciel mają służyć na koszt wystawianych służb. Na każde życzenie Zakonu muszą posłusznie wykonywać rozkazy. Ponadto Zakon stwierdzał, że dobra są położone w puszczy, dlatego też mistrz ziemski pruski uwalnia ich na 20 lat od wymienionych służb, tak, że od wielkiej nocy 1342 roku służby swe wykonywać winni – Dan z Elbląga rok 1321, w dzień wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, to jest 15 sierpnia. W 1418 roku, jak poświadcza W.M. Kuchmeister, niektórzy rycerze i szlachta powiatu ostródzkiego skarżyli się przed nim, że nadany im przywilej na 1440 włók ziemi w czasie ostatniej wojny (1410r.) zniszczał oraz, że poprosili o odnowienie dokumentu. Wielki mistrz Zakonu krzyżackiego to uczynił, dodając jednocześnie, że dobra te, które z 1440 włók wydzielono lub na odmiennych prawach wykupiono, mają zażywać nadal swych praw odmiennych, także przywilejów i wolności tam zagwarantowanych”. Dan w Ostródzie w piątek, w dzień św. Wita i Modesta roku 1418. Wschodnią granicę dóbr (1440 włók) stanowiły rzeka Szkotówka i jezioro Januszewskie czyli Kownackie. Ale pomimo tego dobra januszowskie leżały w obrębie 1440 włók. Gdzie zaś zaczyna się granica ostateczna? Dziś wiemy tylko tyle, że strumyk Sławka wpadający do Szkotówki pod Borowcem dotykał granic Piotra Bażyńskiego z Leszcza. Szkotowo także graniczyło z ich posiadłościami, a Kownatki leżały w obrębie ich granic. Do najbardziej wysuniętych granic na północ należały: Ulnowo, Mielno. Trudno także odpowiedzieć, czy pierwotna granica prowadziła wzdłuż rzeki Szkotówki? Również o majątkach w Szuwałdku i Grzybinach wiadomo również, że leżały w obszarze granic 1440 włók ziemi. Dlatego też południową granicę stanowiły w owych czasach prawdopodobnie:, Samin, Grunwald, Stębark, Ulnowo, Browina, i Turowo. Tak oto w obrębie przedstawionych granic powstały następujące miejscowości: Leszcz, Grzybiny, Grzybinki, Brzeżno, Uzdowo, Wilamowo, Sławkowo, Lindenowo, Ruszkowo, Mosznica, Jankowice, Gąsiorowo, Kalborno, Szuwałdek, Łodwigowo, Ostrowite, Ulnowo, Turowo, Browina, Osiekowo, Gardyny, Kownatki, Siemianowo, Kamionki, Dziurdziewo, Wierzbno, Stębark, Grunwald, Samin. Większość z wymienionych tu miejscowości istniała już w XIV i XV wieku. Natomiast miejscowości te były jednym przywilejem, dlatego w księgach przywilejowych nie ma o nich mowy, a jedynie w takich przypadkach, gdy zostały wydzielone z powierzchni 1440 włók ziemi, albo tez przy okazji, gdy następowała zmiana właściciela. Tak, więc Piotr Bażyński i jego przyjaciele dali początek w/w miejscowościom i majątkom w okolicach miasta Dąbrówna. Piotr Bażyński jako wielki włodarz ziemski w okolicach Dąbrówna i sędzia pokoju w Dąbrównie miał w XIV wieku decydujący głos we wszystkich sprawach, które dotyczyły mieszkańców Dąbrówna i okolicznych ziem. Będąc wielkim posiadaczem ziemskim Piotr Bażyński maił ogromne poważanie w centrali Zakonu Krzyżackiego w Malborku i u samego wielkiego mistrza. Był on ważnym mężem stanu w prowadzonych rokowaniach w Kownie w 1408 roku, które doprowadziły do zawarcia pokoju. Synowie Piotra Bażyńskiego z drugiego małżeństwa Z drugą żoną Piotr miał czterech synów i o nich wiemy prawie wszystko, gdyż ich role był znaczące w pierwszej połowie XV wieku i wnuków w dalszych latach. Najstarszym synem był Jan, który urodził się około 1390 roku. Kolejni synowie to: Ścibor, Gabriel i Aleksander. Ojciec mając tak potężne dobra ziemskie i będąc sędzią pokoju w Dąbrównie oraz posiadając doskonale układy z wielkim mistrzem Zakonu mógł zagwarantować najlepsze wykształcenie dla synów. Najstarszy z synów Jan zdobywał doświadczenie życiowe i nauki w stolicy państwa Zakonnego w Malborku. Tu poznał nie tylko arkana wiedzy rycerskiej, tajemnice administrowania podbitymi ziemiami, umiejętności walki i obrany, arkana sztuki wojennej i dyplomacji. W 1412 roku Jan uczestniczy w poselstwie do króla Anglii Henryka IV. W 1415 roku w poselstwie do Portugalii, gdzie jest przyjęty przez króla Portugalii Edwarda, a po zwycięskich walkach z Maurami i zdobyciu Ceuty, gdzie się wsławił walecznością zostaje pasowany na rycerza. Na dworze portugalskim przebywa przez dwa lata i w 1422 roku wraca do Prus. Po powrocie dowiaduje się o śmierci ojca i o tym, że jest głównym spadkobiercą. Dziedziczy majątek po ojcu i rezydencję w Leszczu. W czasie wojny zdobył znaczne łupy i mając nie złe dochody z dotychczasowych posiadłości nabywa dwa nowe majątki: Lubajny i Zwierzewo. Na tych majątkach osadza własnego najmłodszego z braci, Aleksandra. Co się jednak musiało stać w czasie jego nieobecności w Prusach skoro jego związki z Zakonem krzyżackim stają się coraz luźniejsze. Po pierwsze – jak mówi legenda – Jan przed wyjazdem do Portugalii oddal pod opiekę wielkiego mistrza zakonu swoja narzeczona, by ten jej strzegł jak przysłowiowego oka w głowie. Tak się jednak nie stało, gdyż narzeczoną wydano za innego rycerza i na tym kończy się historia jego panny. Jan natomiast utracił zaufanie nie tylko do wielkiego mistrza, ale też do innych rycerzy, gdyż widział jak złe i pełne zakłamania oraz fałszu jest ich postępowanie z innymi poddanymi. Jak oszukują ludzi i jak podstępnie ich mordują, gdy stają się im niewygodni. Jemu jako prawemu rycerzowi, który nabył wiele cech po swoim prawym ojcu nie mieściło się w głowie takie postępowanie, dlatego odsunął się od Zakonu Krzyżackiego. Ten początkowy opór niemy zaczyna się stopniowo przeradzać w opór coraz bardziej zorganizowany. Po zawarciu związku małżeńskiego z Marta z Jani pochodzącą z Ziemi Dobrzyńskiej w 1431 roku ma okazje do nawiązania bliższych kontaktów z członkami Towarzystwa Jaszczurczego. Poznaje dzielnego sąsiada z Dylewa Guntera, zięcia Mikołaja Ryńskiego jednego z głównych założycieli Towarzystwa Jaszczurczego. Ta przyjaźń dała mu wiele, bowiem Gunter był nie tylko po teściu przewodniczącym Towarzystwa jaszczurczego, ale zaciekłym wrogiem krzyżaków, gdyż to oni w 1414 roku zwabili podstępnie do Grudziądza na niby uroczysty obiad u komtura Grudziądza, a tam mu zgotowali rzesz – odrąbano mu głowę na rynku miasta. Była to zemsta za fakt przejścia w czasie wojny pod Grunwaldem ( 15 lipca 1410 roku) chorągwi Chełmińskiej na stronę króla Władysława Jagiełły. W 1432 roku Jan Bażyński bierze udział w zjeździe rycerstwa Ziemi Chełmińskiej. W tym zjeździe uczestniczyła spora grupa rycerstwa z pogranicza, w tym z Ziemi ostródzkiej i Ziemi Dzierzgońskiej. Jan nabywa coraz mocniejszego przekonania, że Zakonowi Krzyżackiemu trzeba wypowiedzieć posłuszeństwo. Zjazd ten odbywał się wówczas w mieście Prabuty. Po zwycięstwie króla Władysława Jagiełły pod Grunwaldem Zakon Krzyżacki już nigdy nie uzyskał dawnej potęgi. Świadczą chociażby o tym dokonane spisy inwentarzowe w poszczególnych zamkach i komturiach. Prowadzone przez zakon wojny doprowadziły do [poważnego zubożenia i wyniszczenia państwa zakonnego, wyczerpania zasobów gospodarczych i finansowych, bowiem zaciężnym rycerzom trzeba było płacić. Dlatego w państwie zakonnym stale rosły podatki i najróżniejsze obciążenia dla ludności całych Prus. Natomiast stosunki wewnętrzne państwa zakonnego były coraz powszechniej opierane na szerzącym się bezprawiu i stosowanej przez poszczególnych komturów samowoli. Dokonywano potajemnych mordów, często ludzi niewinnych, ale niewygodnych dla Zakonu. W tych warunkach bezprawia i jedynego słusznego władztwa zakonu zaczęła rodzić się opozycja antykrzyżacka, której dążeniem było najpierw jednoczenie sił i stopniowe przeciwstawianie się tyranii. Z drugiej strony rodziła się obawa o przyszłość pruskiej ziemi, co prowadziło często do wewnętrznych zatargów w łonie samych krzyżackich szeregów, a ponadto dochodziło do poważnych zatargów między ważnymi osobistościami Zakonu w Malborku. Zarówno ten wewnętrzny rozkład zakonu, jak również coraz bardziej pogarszające się warunki życia ludności w państwie zakonnym, coraz gorsza polityka wewnętrzna i osłabienie w polityce zagranicznej państwa zakonnego prowadziła pruskie mieszczaństwo i ludność podbitych ziem do jednoczenia się. Szlachta, w tym głownie ziemianie i bogate mieszczaństwo zaczęło działać wokół tworzenia jednolitych struktur, które gwarantowałyby możliwość stawiania oporu złym i szkodliwym dla społeczeństwa decyzjom podejmowanym przez Malbork i komturów. Skorzystano z pewnych wzorców, jakie zostały już sprawdzone przez Towarzystwo Jaszczurcze ( 1397 r. powstania), którego statut zatwierdził sam wielki mistrz Zakonu, chociaż później się z tego wycofał, ale fakt jest faktem, że Towarzystwo Jaszczurcze początkowo jawnie, a potem potajemnie działało do 1440 roku. Mimo, że podstępnie krzyżacy zgładzili Mikołaja Ryńskiego, na rynku w Grudziądzu ( 1414r.), to rządy Towarzystwa Jaszczurczego przejął jego zięć szlachcic, włodarz na Dylewie, Gunter i to on wprowadził z terenu Ziemi Ostródzkiej do organizowanego Związku Pruskiego 13 rycerzy i szlachty oraz sędziego Uzdowskiego. O tym, że należy powołać wspólna konfederację już na zjeździe w Elblągu w 1440 roku rycerstwo wyraziło swoja wolę. W dniu 13 marca 1440 roku doszło do zgromadzenia stanów pruskich w Kwidzynie i do powołania Związku pruskiego ( Związek Miasto i Wieś). Pierwotnie nadano mu nazwę „Wieś i Miasto”, ale historycy nazwali go „Związek pruski”. Pierwszym przywódcą Związku Pruskiego został Jan Cegenberg, a kolejnym Jan Bażyński, tego ostatniego cechowało doświadczenie nabyte w Portugalii i dynamiczność poczynań. Natomiast Jan Cegenberg, jako chorąży Ziemi Chełmińskiej, m. in., dlatego go uczyniono pierwszym przywódcą. Natomiast w wielu poczynaniach i operacjach politycznych w sukurs przychodził Jan Bażyński. Rycerz ten był zdecydowany w swoim postępowaniu, dobrze wykształcony przez Zakon Krzyżacki, przygotowany w dyplomacji międzynarodowej, odważny w działaniu i o nieposzlakowanej opinii oraz niezwykłej prawości człowiek. Dzięki takie postawie szybko zaskarbił sobie powszechne zaufanie i przywództwo związku Pruskiego szybko przeszło pod jego kierownictwo. Ówczesny wielki mistrz Zakonu, Paweł Rusdorf będąc niemal przerażony możliwością rebelii ze strony braci zakonnych nie mógł nic więcej uczynić ponad to, że wyraził zgodę na powstanie Związku Pruskiego. Natomiast, kiedy widział, że jego akcje rosną, że nie będzie rebelii ze strony braci zakonnych zwlekał z podpisaniem statutu, ale w końcu to uczynił. Natomiast następcy Pawła Rusdorfa dążyli do rozbicia Związku pruskiego od wewnątrz i być może doszłoby do jego zlikwidowania, a czynili to usilnie dlatego, że widzieli w Związku Pruskim nadchodzące zagrożenie własnych interesów tak wewnętrznych, jak i zewnętrznych. Zakon Krzyżacki wykorzystywał dla wewnętrznego mącenia spraw biskupów pruskich, ale też cesarza i papieża. Do niektórych chwiejnych członków związku pruskiego stosował różnego rodzaju podchody przez obietnice różnorodnych korzyści materialnych i możliwością obejmowania różnych stanowisk w państwie zakonnym. Ponadto stosowali Krzyżacy znane w świecie zasady przekupstwa i stosowali podstępne napady na delegacje Związku Pruskiego. Najpoważniejszy napad miał miejsce na delegację udającą się do stolicy apostolskiej na Morawach w Czechach, kiedy pobito i obrabowano posłów z darów, jakie mieli dla papieża i cesarza. Delegacja ta udawała się na sąd papieski i cesarski do Rzymu. Następca wielkiego mistrza Pawła Rusdorfa, Ludwik Erlichskausen doprowadził do tego, że na papieżu wymógł przysłanie do Prus legata papieskiego. Zakonowi chodziło głownie o to, by groźbą kościelnych kar doprowadzić do rozbicia Związku Pruskiego. Na polecenie papieża przybył do Prus biskup portugalski Ludwik z Silves, który na spotkaniu starszyzny Związku pruskiego potępił organizację oraz członków wchodzących w jej skład, twierdząc, że Związek pruski ogranicza prawa kościelne. W tym spotkaniu nie wziął udziału Jan Bażyński, gdyż był chory. Natomiast w czasie drugiego spotkania z biskupem portugalskim reprezentantem papieża Jan Bażyński był obecny i on wręczył legatowi papieskiemu deklaracje Związku pruskiego, a w dłuższym przemówieniu wykazał, że głównym celem konfederacji jest obrona ludności Prus przed szerzącym się bezprawiem zakonu krzyżackiego. Natomiast w sprawach stanów pruskich stwierdził Jan, że nie ma tu żadnego odniesienia przeciw kościołowi, że jest to czysta imaginacja przebiegłych dyplomatów Zakonu Krzyżackiego, by pogrążyć Związek pruski w opinii kościoła i papiestwa. Ponadto Jan stwierdził, że Związek Pruski nie może się dalej godzić z tyranią i samowolą Zakonu, a tym bardziej z bezprawiem i mordami. Mimo tego biskup, emisariusz papieża przy wyjeździe z Prus Stwierdził, że związek pruski jest bezprawny i grzeszny. Widocznie miał z góry ustalony cel postępowania? Jan Bażyński zdając sobie sprawę z możliwości Zakonu Krzyżackiego w cesarstwie i papiestwie, by doprowadzić do likwidacji Związku Pruskiego rozpoczął poszukiwanie wsparcia w Polsce. Będąc na leczeniu na Śląsku spotkał się z kanclerzem Polski Janem Konicpolskim, by sprawdzić i wynieść z rozmów, jakie ewentualnie stanowisko wobec Związku Pruskiego i jego poczynań zająłby król Polski? Wiadomo, bowiem, że sami związkowcy Związku pruskiego nie bardzo wierzyli w powodzenie i decyzje w sądzie cesarskim, który odbył się w Wiedniu w 1453 roku. Poza napadami na delegacje Związku pruskiego przywódcy zakonu Krzyżackiego planowali również zamordowanie Jana Bażyńskiego, ale i innych wybitnych działaczy związkowych. Nie we wszystkich przypadkach im się to udawało, ale wiele złego uczynili. Związek Pruski i jego znaczenie dla walki z Zakonem Krzyżackim oraz rola Jana Bażyńskiego. Należy przypuszczać, że z Towarzystwa Jaszczurczego wyrosły przyszłe zręby Związku Pruskiego, który powstał w Kwidzynie w 1440 roku, a jego pierwszym przywódca został Jan Cegenberg, a po nim Jan Bażyński, rycerz z Leszcza koło Dąbrówna. Jan Bażyński posługiwał się tajna pieczęcią w pierścieniu ze znakiem róży. W 14 lat od chwili powstania Związek Pruski wypowiedział Zakonowi Krzyżackiemu posłuszeństwo i doszło do wybuchu powstania. Powstańcy zajęli kilka zamków krzyżackich, a delegacja szlachty i mieszczan pruskich udała się do Krakowa, do króla Kazimierza Jagiellończyka w dniu 21 lutego 1454r.. Na dworze królewskim w imieniu delegacji Jan Bażyński wygłosił mowę, którą zakończył błaganiem...” Z dajemy się przeto do Majestatu Twego z prośbą , abyś nas raczył przyjąć na twoich i królestwa Twego wieczystych poddanych i wcielił nas na nowo do Królestwa Polskiego od którego jesteśmy oderwani /.../ poruczamy ci siebie, żony, dzieci i rodziny nasze oraz wszystkie miasta, wsie i zamki/.../ Nie odrzucaj zatem próśb naszych i przyjmij je zarazem od tych, których poselstwo sprawujemy.” Na prośbę delegacji Związku Pruskiego król Kazimierz Jagiellończyk odpowiedział dokumentem, w którym m.in. stwierdzał, co następuje: „ Z pełna naszą świadomością/.../ przyjmujemy /.../ samorzutne oddanie się/.../ wszystkich mieszkańców ziem: pruskiej, chełmińskiej, królewieckiej, elbląskiej i pomorskiej, położonych na lądzie i na morzu /.../ . Wspomniane ziemie /.../ na nowo wcielamy, jednoczymy, do Królestwa Polskiego /.../ . W imieniu własnym, naszych dziedziców i następców oraz całego Królestwa Polskiego przyrzekamy, że nie dopuścimy do wyzbycia, oderwania i odcięcia wspomnianych ziem od ciała i całości naszego Królestwa Polskiego. Włączone wolą społeczności pruskiej i ich przywódcy, Jana Bażyńskiego ziemie do Królestwa Polskiego król Kazimierz Jagiellończyk podzielił na województwa i wyznaczył ich zarządcę królewskiego, pierwszego gubernatora Prus Królewskich – Jana Bażyńskiego. Mimo wznieconego powstania przez szlachtę i mieszczaństwo wojna z Zakonem była krwawa i długa, gdyż trwała przez 13 lata. Zakon miał wielu możnych protektorów w Europie, którzy go wspierali w walce z Koroną Polską. Początkowo siedziba gubernatora był Elbląg, ale po zdobyciu przez Ścibora Bażyńskiego Malborka Jan przeniósł swoją siedzibę go Malborka i tu urzędował do dnia swojej śmierci w 1459 roku. Po nim urząd objął Ścibor Bażyński i w 1466 roku doszło do zawarcia II pokoju toruńskiego. Po zakończeniu wojny z Zakonem Ścibor, jako starosta generalny Prus bronił odrębności Prus Królewskich. Ze względu na zły stan zdrowia dwukrotnie podawał się do dymisji (1473r. i 1476r.), ale król tych dymisji nie przyjął, jedynie widząc, że jego stan zdrowia jest zły dodał mu do pomocy zastępcę w osobie Zbigniewa Oleśnickiego. Ścibor Bażyński zmarł w 1480 roku. Dzieci z rodu Bażyńskich także chlubnie zapisali się na kartach historii narodu polskiego. Przez 50 lat sprawowali różne urzędy w Prusach w imieniu królów polskich. Synowie Ścibora, Jan i Mikołaj pełnili urzędy starostów. Gabriel, trzeci z synów Piotra został powołany przez króla na wojewodę elbląskiego i chełmińskiego, zmarł w 1475 roku. Jan, syn Ścibora został kasztelanem elbląskim, a w czasie wojny 13 – letniej był dowódcą Morąga. Mikołaj zaś był wojewodą malborskim i kasztelanem gdańskim. Do swojej śmierci pełnił obowiązki starostów: sztumskiego, staroszewskiego, dzierzgońskiego, tolkmickiego. W 1490 roku posłował do Krakowa z misja poddanych Prus Królewskich, brał udział w elekcji króla Jana Olbrachta. Z biskupem warmińskim Łukaszem Watzenrode zasiadał w radzie królewskiej Polski. Mikołaj zamarł w dniu 27 marca 1503r.. Dobra po nim odziedziczył bratanek Jerzy Bażyński. Dzięki działaniom realizowanym przez Związek Pruski, nieustępliwości szlachty i mieszczaństwa zdołano postawić mocna barierę przeciw zakusom Zakonu Krzyżackiego i w konsekwencji doprowadzić do przekształcenia się Prus Krzyżackich – państwa zakonnego w lenno Polski. Ostatni mistrz Zakonu Albrecht przyjął luteranizm i stał się księciem świeckim. Po wymarciu linii męskiej, na mocy układu zawartego w Krakowie w 1525 roku Księstwo Pruskie miało zostać włączone do Polski. Jedyny syn Albrechta zmarł w 1618 roku. Król Zygmunt III Waza, wbrew interesom Polski, przekreślił zawarty układ krakowski i nadał Księstwo Pruskie elektorowi brandenburskiemu w charakterze lenna Polski. Elektor Brandenburski coraz bardziej oddalał się od Polski, a gdy nadarzyła się okazja, w czasie „Potopu szwedzkiego”, Fryderyk Wilhelm, wykorzystał niepowodzenia Polski w wojnie ze Szwedami, wymógł na królu polskim Janie Kazimierzu, układami w Welawie i Bydgoszczy zrzeczenia się zwierzchnictwa nad Księstwem Pruskim. Warunki tych układów zostały potwierdzone przez traktat pokojowy zawarty między Polską i Szwecją w 1660 roku w Oliwie. Przeciwko tego typu ustaleniom zawartym ze Szwecją było społeczeństwo Królestwa Pruskiego. Stany pruskie słusznie dowodziły, że król bezprawnie ich od Polski oderwał, gdyż to nie królowie polscy podbili Prusy, a samo społeczeństwo tych ziem i ono samo się Polsce poddało. Mieszkańcy Królewca mówili, że król polski nie miał prawa handlować nami jak ”jabłkami i gruszkami” i grozili nowym powstaniem, gdyż nie chcieli uznać suwerenności elektora w Prusach. Zapowiadali powołanie nowego Związku Pruskiego oraz wybuchem powstania zbrojnego. Słabnąca Rzeczypospolita za rządów Jana Kazimierza i za panowania M. K. Wiśniowieckiego nie była w stanie udzielić pomocy ludowi pruskiemu. Doszło do tego, że główni przywódcy opozycji antyelektorskiej zostali srogo ukarani. Mieszczanin Hieronim Roth z Królewca został skazany na dożywotnie więzienie, a pułkownik Krystian Ludwik Kalkstein – Staliński został skazany na śmierć. terror wprowadzony na terenie Prus doprowadził do uśmiercenia wielu polskich patriotów z pośród szlachty i mieszczan i tak elektor doprowadził do wyeliminowania wszystkich zwolenników połączenia Prus z Polską. Historia miała dowieść, że niedawny lennik Polski będzie się koronował na króla Prus w 1701r.. Natomiast w kilkadziesiąt lat później władcy Prus ( być może pomni niedawnej przeszłości) wespół z Rosja carska i Austrią, prawie po „bandycku” i na drodze bezprawia dokonają pierwszego i kolejnych rozbiorów Polski (1772r...) Tak przez dziesiątki lat budowany dorobek przez Towarzystwo Jaszczurcze (od 1397r.), Związek Pruski (1440r.) stopniowo topniałby w konsekwencji doprowadzić do całkowitej zależności Polski od Prus, Rosji carskiej i Austrii i niewoli narodu, która trwała ponad 150 lat. Jednak także w tych trudnych dla narodu latach niewoli rodził się lokalny patriotyzm i działali znakomici ludzie, którzy całe swoje życie poświęcili dla spraw narodu polskiego. Na terenie zaboru pruskiego było ich wielu, ale już wcześniej wielu z nich zapisało się złotymi zgłoskami na kartach historii narodu. Z terenu Ziemi Ostródzkiej wymienię po rodzie Bażyńskich, członkach Towarzystwa Jaszczurczego, członkach Związku Pruskiego, lekarza Michała Mauera, urodzonego w 1566 roku w Ostródzie. Po ukończeniu studiów medycznych rozpoczął prace w Elblągu, a następnie przeniósł się do Malborka. Po roku 1599 został on osobistym lekarzem króla polskiego Zygmunta III Wazy. Kolejnym znanym przywódca opozycji antyelektorskiej w Prusiech był Otto Groben. On to obstawał przy Polsce, wygłaszał mowy w pruskim Landtagu (1607r) i na Sejmie w Warszawie (1606r.). W swoich wystąpieniach domagał się, by zarząd Księstwa Pruskiego pozostawał pod opieką króla polskiego. Jednak król Zygmunt III Waza postąpił wbrew oczekiwaniom szlachty i mieszczaństwa pruskiego, bowiem oddal zarząd Księstwa pruskiego i nadzór nad księciem Albrechtem Fryderykiem elektorowi Janowi Zygmuntowi. Po tym niepowodzeniu Otto Groben zerwał stosunki z dworem polskim. Dal się jednak nakłonić królowi polskiemu i sprzedał świętą Lipkę sekretarzowi królewskiemu Zadorskiemu. W 1622 r. Otto Groben został doradcą króla polskiego i mężem zaufania w Prusach. Na szczególną uwagę zasługuje jego darowizna biblioteki dla Kolegium Jezuickiego w Reszlu. Biblioteka jego była wspaniałym zbiorem dokumentów oraz licznych rękopisów. Otto Groben zmarł w 1649 roku i został pochowany w Reszlu. Kolejnym wielkim synem narodu polskiego był Dawid Braun, który urodził się w Kraplewie koło Ostródy. Po odbyciu studiów w Królewcu i we Frankfurcie nad Odra rozpoczął pracę Płocka. Mając wszechstronna wiedzę i doświadczenie praktyczne w 1809r. zostaje powołany na stanowisko kierownika katedry historii naturalnej w Szkole Lekarskiej w Warszawie. W historii stolicy zapisał się na trwale, gdyż poza pracą na uczelni zajął się założeniem pierwszego Ogrodu Botanicznego w Warszawie w 1815 roku. Za całokształt pracy naukowej mianowano go profesorem zwyczajnym na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Warszawskiego w dniu 14 lutego 1818 roku.. Jakub Fryderyk Hoffmann jest autorem wielu prac naukowych z botaniki, medycyny, fizyki i chemii. W 1822r. otrzymał szlachectwo polskie i został przyjęty na członka Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Ten znakomity uczony, lekarz i przyrodnik, Ostródzianin, zmarł w dniu 7 października 1830 roku w Warszawie. Gustaw, Marcin Gizewiusz, pisarz, kaznodzieja, etnograf, badacz przeszłości „Ziemi Ostródzkiej. Urodził się w dniu 21 maja 1810 roku w Piszu, mieście, które na Mazurach należało do najbardziej polskich ośrodków. Ojciec Gustawa był nauczycielem, rektorem szkoły miejskiej w Piszu. Gustaw miał zaledwie trzy lata, jak umarł jego ojciec, (1813r.). Wcześnie oddano go pod opiekę wuja Tymoteusza Krygiera, superintendenta Ełeckiego. Niemcy zaliczali Tymoteusza do działaczy polskich tej miary, co Krzysztof Celestyn Mrongowiusz. Gustaw pod okiem wuja kończy polskie gimnazjum w Ełku i podejmuje studia teologiczne na uniwersytecie w Królewcu. W czasie studiów zapisał się też do Seminarium Polskiego, które istniało przy uczelni. W okresie pobytu na uczelni ogromny wpływ na jego postawę wywarło powstanie listopadowe. W Królewcu żyła duża kolonia polska, a także prusacy sympatyzowali z powstańcami. Podobnie znaczący wpływ na jego poglądy miała przyszła żona Rebeka Anna Furst, córka kupca z Królewca, która Polaków i polskość darzyła ogromną sympatią. Już w okresie studiów Gustaw pracuje w charakterze nauczyciela synów jednego z profesorów uczelni. W wolnych chwilach miał, więc okazję by zaglądać do niemieckich dokumentów związanych z problemami germanizacyjnymi ludności polskiej i innych ludów podbitych, będących pod zaborem (Mazurów, Litwinów, Kurończyków). Mocno zafascynowały go m.in. stwierdzenia tego typu: ...” Jeszcze bardziej należy sobie życzyć, aby dla rozwoju wspólnego wykształcenia języka niemieckiego stał się on jedynym oraz aby drugorzędne języki: polski, litewski, kuroński mogły całkowicie wygasnąć, ponieważ najszybciej można oddziaływać na powstanie narodowego ducha w jakimś społeczeństwie, jeżeli posiada się wspólny język, aniżeli wówczas, gdy istnieje tego rodzaju przeszkoda, która dzieli /.../”. Po latach będzie Gustaw wspominał swoje młodzieńcze pasje uniwersyteckie, gdy przyjedzie do Ostródy i będzie zmuszony stanąć w otwartej walce o utrzymanie mowy polskiej, o przetrwanie kultury ludu mazurskiego. Po ukończeniu studiów i trzech latach pracy w Królewcu na krótko zatrzymał się w Giżycku. Gdy dowiedział się, że parafia w Ostródzie poszukuje pastora, który zna język polski, zgłosił swoją kandydaturę. Jednak przed objęciem stanowiska został zobowiązany przez parafian do wygłoszenia dwóch kazań w języku polskim, co też uczynił. Jednak objęcie stanowiska kaznodziei w Ostródzie nie było łatwe, gdyż proboszcz i parafianie niemieccy sprzeciwiali się, by Gustaw Gizewiusz został zatrudniony w parafii. Decyzję zatwierdzić miał król pruski. I tak od miesiąca maja do września 1835 roku Gizewiusz oczekiwał na decyzję. Od samego początku pracy parafianie darzyli Gizewiusza dużym zaufaniem i sympatią. Jednak do historii wszedł nie jako pastor, ale człowiek z ideałami, wielki obrońca języka polskiego, przyjaciel ludu, etnograf i archeolog, pisarz i publicysta, wielki Polak. Oskar Kolberg będąc w podróży do Prus odwiedził Ostródę i Kroplewo ( a było to już po śmierci Gustawa Gizewiusza) i był pełen podziwu dla jego zbiorów pieśni ludowych, które Gizewiusz zdeponował w Muzeum Narodowym w Warszawie: „Pieśni ludu z nad górnej Drwęcy”. Zbiór obejmuje ponad 460 pieśni i dziś znajdują się one w Muzeum Narodowym w Krakowie. Ostatni z jego zapisów pochodzi z dnia 6 maja 1840 roku. Była to gigantyczna praca, którą wykonał sam, gdy w tym czasie prowadził normalne obowiązki duszpasterskie i wizytacje szkół ludowych, gdyż do tego był zobowiązany nadaniem przez króla Prus. Był to przecież młody 30 lat liczący człowiek, który bez reszty poświęcił się sprawom ludu mazurskiego. Zapewne zdawał sobie sprawę ze znaczenia zbiorów pieśni, bowiem w ten sposób uchronił je od zagłady i zapomnienia. Do szczególnie aktywnej jego działalności należały publikowane artykuły na lamach prasy, zamieszczane w 11 niemieckich czasopismach. W artykułach tych domagał się dla ludności mazurskiej polskich nauczycieli w szkołach ludowych, przywrócenia nauki języka polskiego w gimnazjach polskich w Ełku i Kętrzynie, w sądownictwie, kościołach i urzędach. Od początku do końca swojego życia był wierny zasadom głoszonym na lamach czasopism. W każdą niedzielę odprawiał nabożeństwo w języku polskim i czytał słowo święte z Postylii Morongowiusza. W tych czasach obowiązywało już zarządzenie władz pruskich, które zobowiązywało pastorów do odprawiania nabożeństw w języku niemieckim. Za nie stosowanie się do tego przepisu policja próbowała dwukrotnie aresztować Gizewiusza. Ze względu na swoje obowiązki często też wizytował szkoły ludowe i z miejscową ludnością rozmawiał na tematy gospodarcze. Na podstawie zachowanych dokumentów archiwalnych, zabezpieczonych przez Emilię Sukertową Biedrawinę oraz badania przeprowadzone przez prof. Władysława Chojnackiego, Gustaw Gizewiusz wywodził się z polskiego rodu, Gozdawów, który w XVI wieku przeniósł się z Sochaczewa do Prus Książęcych. Jak doszli badacze rod rozdzielił się na dwie gałęzie, z których jedna przyjęła (zwyczajem XVII w?) Pisownię łacińską (Gisevius), a druga przyjęła nazwisko „Giżyckich” i do końca XIX wieku używała przed nazwiskiem słowo „von”. O tym, że Gustaw Gizewiusz chętnie używał herbu „Gozdawa” świadczy najdobitniej jego, „exlibris”, którego podobiznę opublikował Zygmunt Mocarski w odbitce artykułu ”G. Gisevius evang. polnischer Predieger”. W zachowanych listach prywatnych podpisywał Dzięki działaniom realizowanym przez Związek Pruski, nieustępliwości działań ze strony szlachty, mieszczaństwa zdołano postawić mocna barierę przeciw zakusom Zakonu Krzyżackiego i w konsekwencji doprowadzić do przekształcenia się Prus Krzyżackich – państwa zakonnego w lenno Polski. Ostatni mistrz Zakonu Albrecht przyjął luteranizm i stał się księciem świeckim. Po wymarciu linii męskiej, na mocy układu zawartego w Krakowie w 1525 roku Księstwo Pruskie miało zostać włączone do Polski. Jedyny syn Albrechta zmarł w 1618 roku. Król Zygmunt III Waza, wbrew interesom Polski, przekreślił zawarty układ krakowski i nadał Księstwo Pruskie elektorowi brandenburskiemu w charakterze lenna Polski. Elektor Brandenburski coraz bardziej oddalał się od Polski, a gdy nadarzyła się okazja, w czasie „Potopu szwedzkiego”, Fryderyk Wilhelm, wykorzystał niepowodzenia Polski w wojnie ze Szwedami, wymógł na królu polskim Janie Kazimierzu, układami w Welawie i Bydgoszczy zrzeczenia się zwierzchnictwa nad Księstwem Pruskim. Warunki tych układów zostały potwierdzone przez traktat pokojowy zawarty między Polską i Szwecją w 1660 roku w Oliwie. Przeciwko tego typu ustaleniom zawartym ze Szwecją było społeczeństwo Królestwa Pruskiego. Stany pruskie słusznie dowodziły, że król bezprawnie ich od Polski oderwał, gdyż to nie królowie polscy podbili Prusy, a samo społeczeństwo tych ziem i ono samo się Polsce poddało. Mieszkańcy Królewca mówili, że król polski nie mil prawa handlować nami jak ”jabłkami i gruszkami” i grozili nowym powstaniem, gdyż nie chcieli uznać suwerenności elektora w Prusach/ Zapowiadali powołanie nowego Związku Pruskiego oraz wybuchem powstania zbrojnego. Słabnąca Rzeczypospolita za rządów Jana Kazimierza i za panowania M. K. Wiśniowieckiego nie była w stanie udzielić pomocy ludowi pruskiemu. Doszło do tego, że główni przywódcy opozycji antyelektorskiej zostali srogo ukarani. Mieszczanin Hieronim Roth z Królewca został skazany na dożywotnie więzienie, a pułkownik Krystian Ludwik Kalkstein – Staliński został skazany na śmierć terror wprowadzony na terenie Prus doprowadził do uśmiercenia wielu polskich patriotów z pośród szlachty i mieszczan i tak elektor doprowadził do wyeliminowania wszystkich zwolenników połączenia Prus z Polską. Liczni członkowie rodu Bażyńskich wnieśli ogromny wkład w zespolenie Prus z Królestwem Polskim. Po 50 latach służenia Koronie zdeponowali pieczęć nadano im przez króla w elbląskim ratuszu. Zasługi Jana Bażyńskiego i członków jego rodu są słabo znane przez współczesne pokolenie mieszkańców powiatu ostródzkiego, a przecież był to jeden z największych mężów stanu średniowiecznej Europy, który tak zdecydowanie oparł się Zakonowi Krzyżackiemu. Jak na tak wielkiego rodaka, to nazwanie jego imieniem jednej z ulic Ostródy oraz nadanie imienia Liceum Ogólnokształcącemu jest zaledwie symbolem. Co prawda w latach dziewięćdziesiątych XX wieku i na początku XXI wieku udało się doprowadzić do wprowadzenia elementów związanych z rodem Bażyńskich do herbów: Gminy Ostróda i powiatu ostródzkiego? Czy nie warto by władze powiatu wespół z Muzeum nie podjęłyby w szerszym aspekcie upamiętnienia zasług rodu Bażyńskich dla Królestwa Polskiego? Jest ku temu okazja, bowiem w dniu 9 listopada 2009 roku przypada 550 rocznica śmierci Jana Bażyńskiego urodzonego w Leszczu koło Dąbrównaa zmarłego w Malborku. Tadeusz Peter Prezes Oddziału Warmińsko- Mazurskiego Stowarzyszenia Autorów Polskich Ostróda, dnia 2009-08-25
Powered by !JoomlaComment 3.25
3.25 Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved." |
|||||
| Poprawiony: wtorek, 25 sierpnia 2009 23:08 |



