Wycięty las szumi już tylko w nas. Jerzy Lec |
08 wrz |
|
Edek był w Aniołowni odkąd sięgnąć pamięcią, niektórzy nawet przypuszczali, że on i jego siostra, z którą mieszkał na oddalonej od wsi ulicy Zielonej, dawno już pomarli i tylko dobry Bóg nie chce ich wpuścić w zaświaty za ich wieczne kłótnie i wsiąkające w ziemię przekleństwa. Siostra Edka zwana przez wszystkich Babką była też matką pana Kowala dlatego Edek który często całymi dniami tułał się po wsi zawsze w końcu lądował na swojej ławeczce za kuźnią z nieodłącznym papierosem. Nie znał wielu słów, a te których używał były najczęściej wulgaryzmami. Jakoś najchętniej czepiały się ucha te brzydkie słowa, może dlatego, że w swych niezliczonych wędrówkach po wsi tymi właśnie słowy Edka witano i te słowa rzucano za nim kiedy odchodził. Często też go bito gdy pojawiał się wieczorami w okolicy klubokawiarni i próbował wyżebrać drobne na piwo. Codziennie rano Babka pakowała mu do worka kanapki i wychodziła za nim na drogę - Tylko żebyś mi nigdzie nie łaził, pieronie zatracony! - Gówno! - odpowiadał Edek nie oglądając się. - A jakby cię kto zaczepił to mów, żeś jest stryjek kowala i nie z byle kim równy. - Gówno! - wołał on znikając za zakrętem i szedł gdzie poniosły go oczy. Chodził po gospodarstwach, pukał do okien, czasem ktoś dał mu coś do roboty i parę złotych na piwo. Czasem poszczuto go psami zwłaszcza w miejscach gdzie już kiedyś pracował (...) ---------------------------------------------- Przytoczony tekst jest fragmentem większej całości - zbioru opowiadań "Aniołowo" (dotychczas nieopublikowane drukiem)
Powered by !JoomlaComment 3.25
3.25 Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved." |
|||||
| Poprawiony: wtorek, 08 września 2009 22:55 |



